niedziela, 31 stycznia 2016

Żywiec Air Team w Kolumbii - stan po piątej konkurencji

"Pogoda jest taka, jaka jest, warunki jak widać ..."
Po pięciu konkurencjach zawodów w Roldanillo w Kolumbii piloci Żywiec Air Team są na dobrych pozycjach do ostatecznej walki o podium. Paweł Faron jest 5-ty w klasyfikacji generalnej a Kuba Sto 3-ci w klasie Sport [25 generalnie].

Taki trening w środku zimy zawsze bardzo dobrze wpływa na wyniki osiągane w trakcie sezonu w Europie. Cóż, tylko pozazdrościć ... 

Poza dwoma dzielnymi pilotami z Beskidów startuje też kliku innych polskich i zaprzyjaźnionych pilotów, w tym:
Stefan Vyparina [2] pośrodku
Peter Vyparina [4] zwycięzca Polish Open 2015
Bartosz Moszczyński [12] vice-mistrz Polski 2015
Sergey Tikhonov [19 i pierwszy w Sport] pierwszy z lewej
Adam Grzech [22] rekordzista Polski 2015
Jacek Profus [30] (patrz jego FunPage na Facebooku)
Arek Pomarański [80] wieloletni selekcjoner reprezenacji
Janusz Wojtyniak [84] pierwszy z prawej








wtorek, 9 lipca 2013

Paweł Faron - na żywo z trasy XApls 2013





środa, 7 listopada 2012

Paweł Faron wystartuje w Red Bull XAlps 2013

Red Bull XAlps opublikował listę 31 zawodników, którzy wystartują w wyścigu przez Alpy w 2013 roku. Lista raczej nie jest zaskoczeniem: oprócz Pawła Farona znajdziemy tam takie legendy XAlps jak Christian Maurer, Martin Muller, Mike Kung czy Toma Coconea. Jest też trochę pilotów, którzy wystartują po raz pierwszy. 

Rozczarowuje trochę, że tylko jeden Polak wystartuje a nieoficjalne ptaszki ćwierkały, że jest szansa na dwóch bo statystyka kliknięć w 2011 z Polski zadziwiła organizatorów, no ale to mógł być tylko marketing szeptany ... Dziwi też, tylko dwóch Szwajcarów w stawce.

Wartym odnotowania jest, że supporterem Włocha Aarona Durogatiego ma być zaprzyjaźniona z naszym Teamem instruktorka paralotniowa z Ostravy Renata Kuhnova.

piątek, 29 czerwca 2012

Wygraliśmy Czech Axis Open 2012

Długie czekanie za starcie owocuje plonem fotograficznym.
Po drugiej stronie obiektywu Mistrz Czech 2012: Tomasz Brauner.
Ostatnia, piąta konkurencja Czech Axis Open zaczęła się od trzykrotnej zmiany trasy i powtórnej trzykrotnej odprawy zawodników jeszcze przed startem. Ostatecznie lecieliśmy 2,5 raza w poprzek doliny, z czego półtora raza pod wiatr. Najtrudniejszym punktem zwrotnym był klasztor w górach w okolicach miasta Prilep. Po zaliczeniu tego punktu przedwcześnie wylądował Paweł. Ja też byłem tam w trudnej sytuacji ale jakoś odało mi się odzyskać trochę wysokości, kiedy na brzegu miasta zobaczyłem wykręcającego się z parteru pomarańczowego Axis-a dołączyłem do niego i w cztero metrowym kominie zrobiłem prawie 3000, co pozwolił mi przeskoczyć dolinę za jednym razem. Pozostałą część trasy leciałem , podobnie jak większość stawki - raczej nisko na płaskim terenem. Wykręcenie wysokości potrzebnej do dolecenia pod wiatr do mety zajęło mi trochę czasu i na mecie byłem kilka sekund po Tomaszu Braunerze.


Większość trasy leciałem raczej nisko ...
Całą konkurencje prowadziła mała grupka glajtów w której był 'Kaktus' i to on brawurowym finiszem wygrał ostatnią konkurencje tych zawodów przylatując na metę z przewaga ponad 11 minut nad drugim i ponad pół godziny przed trzecim zawodnikiem! Ogólnie 'Kaktus' latał świetnie przez całe zawody i indywidualnie zakończył na 5 miejscu.
Piwo było dla wszystkich na mecie ale takie w zielonej butelce tylko dla zwycięzcy!
Hej, przez żywieckie pola leci sarna! Hej, nóskami przebiro ...
Tomasz Brauner osamotniony na drugim stopniu podium - tak się nie robi bracia Słowacy :-(
Ponieważ 'Rysiek' i ja uzyskaliśmy 6 i 7 wynik tego dnia a nie doleciał do mety żaden z braci Vyparinów, to tym samym drużynowo wyszliśmy na zdecydowane prowadzenie z przewaga prawie 300 punktów nad Słowacko - Czeskim teamem Perfect Easy Fly (Tomasz Brauner, Stefan Vyparina, Peter Vyparina, Maros Kravec). Trzeci drużynowo Izraelsko-Rosyjski team miał już większą stratę. 

Niestety Rysiek spadł indywidualnie na drugą pozycję bo przyleciał na metę ponad 50 minut po Kaktusie. Na prowadzenie w całych zawodach wyszedł drugi w tym tasku Viktor Sibirtsev z Izraela. Mistrzostwa Czech wygrał Tomasz Brauner przed Davidem Ohlidalem i Radkiem Vecera.

czwartek, 28 czerwca 2012

Czech Open - Kruszevo, Task 4 AAT

Dziś graliśmy task typu AAT z dwoma obszarami, typowy na zawodach szybowcowych ale mało znany w paralotniarstwie. Pierwszy obszar o promieniu 6 km był na północny-wschód od startu pod górami w najbardziej termicznym rejonie doliny, w której latamy. Drugi obszar o promieniu 12 km na południowym wschodzie od startu, na środku płaskiego pośrodku doliny. Minimalny czas 2 h 30 minut.

Pogoda podobno typowa dla tego miejsca w odróżnieniu do poprzednich dni. Termika bezchmurna bardzo zróżnicowana jeżeli chodzi o siłę i zasięg noszeń - ja napotkałem noszenia do 4 m/s i do 2300 m.n.p.m.
Krushevo z góry (fot. Paweł Faron)
Początek trasy lecieliśmy w Pawłem z przodu i wysoko oblatując 'po górach' podobno atermiczny rejon. Po starcie wykręciliśmy się nad miastem Kruszewo położonym na ok. 1300 m. Kaktus był trochę spóźniony na starcie i miał problemy ze zrobieniem wysokości. Na północnej stronie pierwszego obszaru doleciał do nas Rysiek i bracia Vyparinowie. Ja trochę asekurancko pograłem w okolicach miasta Prilep i ta silna grupa mi uciekła. Paweł poleciał bardzo dobrze i w dobrym czasie był na mecie. Kaktus też doleciał do mety kilkanaście minut po mnie, także tym razem zameldowaliśmy się całym teamem.

środa, 27 czerwca 2012

Czech Open - Kruszevo

Silna ekipa Żywiec Air Team w składzie: Paweł "Bubu" Faron, Piotr "Kaktus" Mieszczak, Krzysztof "Ziółek" Ziółkowski i gościnnie Richard "Rysiek" Gallon startuje w Czech Paragliding Open w Kruszewie w Macedonii. Do tej pory rozegrano 3 konkurencje. Rysiek na razie jest najlepszy z teamu ale po pietach depcze mu Kaktus. Dziś Bubu był trzeci na mecie ale nie ma jeszcze wyników.

Parę słów o Macedonii i Kruszewie: ludzie są przemili, kobiety piękne, żarcie tanie i dobre (obiad z 2 dań - który właśnie konsumujemy restauracji Pizzeria Andora kosztuje ok.15-20 zł.), termika dobra.

Cały Team w jednym kominie (fot. Paweł Faron)

Wyższe partie gór  w okolicy są pozbawione lasu (fot. Paweł Faron)

czwartek, 28 lipca 2011

X-Alps na finiszu ...

Red Bull X-Alps 2011

Krigiel ma w tej chwili 67 km do mety, ma urodziny i łaskawie czeka żeby inni mieli szanse dotrzeć do mety 48 godzin po nim, wydeptał dziś trackiem napis "hello" na łące. Coconea ma 207 km ... wydaje się, że wszystko już wiadomo - no może jeszcze zaatakuje Austryjak lub zegarmistrz Muller da rade wyprzedzić Coconeę? Zasadniczo z Maurerem to nudne jest ...

Paweł jest w okolicach Cornizzolo w północnej częsci jeziora Como (435 km do mety). Kilka znanych nazwisk jest na liscie tych, którzy się wycofali lub ... zostali 'wycofani'.

Tegoroczna live-trackingowa technologia była zdecydowanie dobrą stroną tego wyścigu. Można było naprawdę lecieć razem z zawodnikiem 'live' w 3D. Słaba stroną na pewno było Red Bulowe dziennikarstwo, przy tej ilości opłaconych fotografów, filmowców i etatowych komentatorów to efekt jest w/g mnie mizerny. Poprzednim razem było jakoś bardziej naturalnie, ale może ja się nie znam ... i tylko marudzę? Czy jakiś komentarz jest potrzebny? Każdy widzi to co chce oglądać - to jest show internetowy od rana do nocy.

W tym roku, po raz pierwszy w historii nie wolno było się ścigac od 23 do 4 rano. Nie podobała mi się ta zmiana ale z punktu widzenia widza jest chyba OK. Rownież organizator ma na pewno łatwiej. A zawodnicy? Cóż, oni tutaj pracuja ... niech nie marudzą jest wielu innych na ich miejsce. Na pewno taki regulamin promuje planowy przebieg wyścigu - jak w szwajcarskim zegarku na 23:00 najpóźniej w łóżku!

poniedziałek, 18 lipca 2011

Red Bull X-Alps

W X-Alps pogoda nigdy nie rozpieszczała ...
Ruszyła kolejna edycja Red Bull X-Alps - wyścigu przez prawie całe Alpy na butach i na paralotni. Na razie pogoda nie rozpieszcza zawodników i poruszają się oni głównie 'na butach'. Nabutowa sprawność zawodników jest mocno wyrównana bo cała stawka po 24h wyścigu jest rozproszona na zaledwie 30 km trasy (część zawodników trochę poleciała). Dziś (w kwestii lotniczej) jest szansa zleciec z Dachsteinu (Mike Kung właśnie dał rade to zrobić) co oszczędza bardzo nogi, bo o ile podejście ferratą (gdzie właśnie - w chwili kiedy to piszę - znajduje się Paweł Faron) nie stanowi problemu to zejście po wystających z pionowej ściany żelaznych stopniach z plecakiem jest zdecydowanie nie fajne ... coś o tym wiem ;-).

Zawodników można śledzić na żywo tutaj.

środa, 18 maja 2011



Zapraszam do oglądnięcia filmu z bicia rekordu lotu po trojkacie FAI
Wielkie podziekowania za wsparcie dla JMP oraz MEG ,chciałbym równiez podziekować ekipie Zywiec Air Team z wspólne latanie !

Pozdrawiam Muzyk

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Nowy nieoficjalny rekord Polski !


Stało się, 19 kwietnia we włoskim Speikboden padł nowy rekord polski w trójkącie FAI, ustanowiony został przez Muzyka .

Trzeba również zaznaczyć,że nasi teamowi koledzy polecieli tego dnia kilka innych znaczących lotów , również 20 kwietnia dało się pięknie polecieć.

Podsumowując - wyjazd w Alpy Żywiec Air Team można uznać za bardzo udany !

Pozdrawiam wszystkich Dariusz Chrobak
ps. niedługo będzie film ;)

czwartek, 14 kwietnia 2011

150 km z Jaworzyny pod Żarem

Jaworzyna
Muzyk poleciał niedawno 150 km z Jaworzyny ... tak, tak z tej górki na której Wojtek Dudek i Tamara uczą kursantów startować!

Żar
Rekord Żaru to chyba 158.5 km (Paweł Faron, 2008-04-13 - dziś rocznica - Paweł jakaś impreza Teamowa ... ?).

Ну пагадй!

czwartek, 10 marca 2011

Przygotowanie kondycyjne na Red Bull X-Alps.

Witam wszystkich bardzo serdecznie.

Zapraszam do czytania krótkich relacji z moich przygotowań do tegorocznych zawodów Red Bull X-Alps. Trening staram się robić 6 dni w tygodniu, 1 dzień zostawiam na regenerację i spędzam caly z rodzinka. W czasie całego okresu przygotowań wszedłem wiele razy na takie szczyty jak Pilsko, Babia Gora, Rysianka, Skrzyczne, Żar, Jaworzyna, Kasprowy, Palenica, Kiczera, Wielka Racza. Nie opisywałem tych wejść ale były ciekawe i wykonałem też kilka ciekawych zlotów. Jako pierwszy wystartowałem z południowego startowiska na Skrzycznym.

To co poniżej zostało w pamieci pulsometru, w mojej pamieci jest jeszcze kilka ciekawszych wejść ale nie bede ich opisywać bo brak dokumentacji. Następne treningi postaram się już opisywać na bieżąco.

10.03 Poranny marszobieg na Jaworzyne
Cos dzisiaj z moim biegiem nie tak wczoraj to jest 09.03 mialem przerwe i myslalem ze pobije swoj rekord, niestety nic z tego.
start 07:12 z domu na szycie bylem 08.14 tutaj ja zawsze krotka przerwa przy kapliczce i z powrotem do domu
srednie tetno 143 max 166
kalorie 1297

22.02 Kasprowy
Ze szwagrem postanawiamy wyskoczyc na turach na Kasprowy
Z pod kolejki startujemy 12:10 Poczatkowo idziemy spokojnym tepem ale po ok 30 min postanawiam przyspieszyc i zrobic jakis w miare dobry wynik.
na szczycie jestem o 13:48 udezenie w dzwon, nie wiem czy to dobry czas ale pod koniec juz mialem dosc. Podchodzilismy nartostrada warunki srednie wysoko duzo lodu i narty sie slizgaly.
czas 1,38 h
srednie tentno 151 max 179
kalorie 1232

24.02
Skrzyczne od Ostrego grania do schroniska pieszo z ciezkim glajtem
56 min
srednie tentno 156 max 167
kalorie 746

25.02 Jaworzyna deniwelacja ok. 610 m wg (Google Earth) marszobieg 14 km z domu. Wszystkie marszobiegi poranne Jaworzyna szczyt 861 z plecakiem 10 kg.
Ta petle robie najczesciej gdyz startuje i koncze w chalupie.
Zdobycie szczytu poczatkowo zajmowalo mi 54 min bez obciazenia start z mostu na Wilczym Jarze. Obecnie na szczyt wybiegajac z domu dokladajac 3 km droga z obciazeniem 10kg zajmuje mi ok. godzine.
najlepszy wynik to 59.03 min zatem ciesze sie ze jest progres.
srednie tetno 141 max 165
kalorie 1276
czas calej petli 1.54 h
01.03
Jaworzyna marszobieg
czas 1,50 min
srednie tentno 142 max 173
kalorie 1250
musze zaznaczyc ze srednia wysokosc tetna mierze na calej trasie (podczas zejscia w dol, spada do 100 uderzen na min. Nie lubie szybko zchodzic gdyz zawsze po biegu w dol, bola mnie kolana, zatem staram sie tego unikac.
Dzisiaj zdecydowanie mniej sniegu, juz naprawde sie fajnie chodzi, -17'C w takich dniach zawsze gardlo dostaje w kosc, ale na szczescie juz sie uodpornilem i nie lapie przeziebien. Poczatkowo gdy zaczynalem treningi, co 2 tygodnie bylem chory, teraz to juz historia.

06.03
Bieg z domu na szczyt Wapiennika ok 15,5 km
czas 1.40
serednie tentno 144 max 172
kalorie 1173
Po zejsciu z Wapiennika smazylem kielbaske na ognisku konczacym zawody zorganizowane przez nasze stowazyszenie i firme Agi i Sapera "Go 4 Adventure"

07.03
Jaworzyna marszobieg
1.48 h
srednie tetno 138 max 162
kalorie 1170

08.03
Bieg nocny po malej imprezce u brata 9.5 km start 23:59 z domu brata. Bardzo ciezko biegnie sie po takim obrzarstwie po ok 10 min od staru zlapala mnie bardzo silna kolka zatrzymalem sie na chwile potem juz bylo ok.
czas 52 min
srednie tetno 144 max 163
kalorie 643

poniedziałek, 25 października 2010

Paweł Faron wystartuje w Red Bull X-Alps 2011.


Paweł wskazuje Monako (południowy-zachód)
Nasz kolega teamowy, Paweł Faron został wybrany do startu w najbardziej spektakularnych na świecie zawodach paralotniowych Red Bull X-Alps 2011.

Trasa wyścigu będzie wiodła z Salzburga do Monako - 860 km w locie po prostej ...


wtorek, 14 września 2010

Żywiec Air Team & JMP


Chciałbym w moim imieniu ,oraz całego Teamu podziękować firmie JMP .
Mamy nadzieję że dalsza współpraca Żywiec Air Team z Wami nadal będzie tak owocna Dziękujemy!!!

czwartek, 12 sierpnia 2010

Kaśka druga po trzech ...


Kaśka jest druga po trzech konkurencjach Paralotniowego Pucharu Świata w Portugalii, Klaudyna jest 6.
W klasyfikacji Open: Spike 36, Kaśka 72, Klaudia 85, 
Kuba 91, Bartek 100.


poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Rajd dookoła wulkanu.

Popołudniowe wypięknienie pogody ...
Po sobotnim wyjeździe do Michałkowa, gdzie pogoda wykazała się wyjątkową złośliwością i zbudowała piękne cumulusy ... ale 5 km na północny-zachód od lotniska, postanowiliśmy zaskoczyć ją i polatać bliżej domu. Przejechaliśmy  'autobaną' przez wulkan i heja ... zrobiliśmy kilka holi ale bez sukcesów. W końcu  jako pierwszy zabrał się Whitei, z parteru, prawie nad startem. Ja byłem następny w kolejce, 'strzeliłem się' pod koniec holu w kominie. Początkowo noszenia były słabe, kominy wąskie i krótkie, powietrze lekko zamglone widoczność ok 10 km, blisko chmur spadająca wyraźnie, co nie pomagało w podejmowaniu decyzji taktycznych bo nie było widać następnej chmury ani nawet jej cienia na ziem.

Lecieliśmy z 'Łajtem' na południe z zamiarem zrobienia trójkąta (wulkan został po lewej). Po przeleceniu Odry spadliśmy dosyć nisko ale udało się nam odbić od ziemi. Miałem trochę za głośno ustawione radio (i schowane z tyłu uprzęży), i o ile korespondencja z kolegami była OK to transmisje odbierane z Czantorii, Czarnej Góry i cholera wie jeszcze skąd obijały mi się echem po kasku, w końcu wyciągnąłem za kabelek jedna słuchawkę z kasku i głośność zrobiła się znośna.

Na trawersie Kędzierzyna-Koźla dogonił nas Negro. Pogoda wyglądała na lepsza w kierunku Śląska (tego Górnego) dlatego skręciłem w lewo, chwilę leciałem pod szlakiem nad Kędzierzynem potem wypadłem spod szlaku i okazało się, że na wprost chmury się rozpadają, skręciłem bardziej w lewo w kierunku autostrady. Zabrałem się z parteru (200 m) nad niewielkim lasem. Whitei niestety przyleciał tam za nisko i został, mi padło radio (uff, cisza). Negro wybrał inna trasę i spotkaliśmy się nad A4 w miejscu gdzie słynna z telewizji trąba powietrzna wyłamała kawał lasu i poprzewracała samochody. Zawróciliśmy w kierunku lotniska. Najlepszy komin dnia złapałem na północnych stokach wulkanu o 16:45! Powietrze zrobiło się bardziej przejrzyste, piękne Cu tylko późno już ... Z powietrza podziwiałem lotnisko modelarskie, robiłem zdjęcia i stwierdziłem, że własnie obleciałem wulkan dookoła ... po raz pierwszy w życiu, tylko dlaczego nie zrobiłem wulkanowi ani jednego zdjęcia?

wtorek, 8 czerwca 2010

Czerwcowa niedziela


Niedziela 06.06.2010 przywitała nas piękną pogodą na latanie - nareszcie !!!
To nic, że spałem tylko 1,5 h po góralskim weselu i oczy kleją mi się z braku snu ;) ,takiego dnia nie można przecież zmarnować .Tak po kilku telefonach i krótkim rekonesansie zdecydowaliśmy się wybrać na Łomnicę w składzie: Majster,Kuba & Malina.
Po przybyciu na miejsce , w kasie pani oznajmiła nam że "linowka na Skalnate Pleso ne funguje" ..... niestety będziemy musieli startować z Sedla (ok 400m niżej).
Na górze zastaliśmy dosyć mocny wiatr z SW, który dodatkowo ostudził mój plan na 100 FAI, staram się jednak tym nie przejmować i rozkładam glajta z nadzieją na dobry lot.
Po starcie i krótką walką z wiatrem zdecydowałem się na przelot otwarty w kierunku Pienin i dalej na NE. Po przeleceniu ok. 6 km zmieniam jednak decyzje! - na Tatrach Bielskich i dalej po Zakopane zaczęły budować się piękne Cu ... mój początkowy plan znów stał się realny!
Po wskoczeniu na Bielskie ostrożnie ze świadomością zawietrznej przeskakuję dalej w okolice drogi na Morskie Oko ...widoki są wspaniałe-żałuje teraz że zapomniałem aparatu :(
Kolejne noszenie i jestem już w okolicy Granatów, szybki komin i wskakuje na nawietrzną w okolicy Swinicy. Warun wyrywa z butów, uff trzeba się namachać dzisiaj łapkami, kominy w centrach mają momentami po 8m/s! niezła jazda - dobrze że za kompana mam mojego Carbona, który dzielnie znosi tę torbę :). Na głównej grani wiatr jakby osłabł i zmienił kierunek na S, co zdecydowanie ułatwia mi lot. Takim sposobem prawie że bez kręcenia przelatuję od Swinicy aż po Tatry Zachodnie, rozochocony warunkami decyduję się na rozciągnięcie 1 punktu zwrotnego dalej o kilka km.
Teraz nadszedł czas na najtrudniejszy etap lotu ... czyli atak na 2 PZ na płaskim, tutaj niestety robię pierwszy błąd, który o mało nie przypłaciłem lądowaniem w Chochołowskiej. Jakimś cudem jednak udaje mi się wygrzebać i mogę dalej kontynuować lot. Teraz po odbudowaniu wysokości, bardziej skoncentrowany i czujny skaczę w stronę Gubałówki, wykręcam chmurę i lecę dalej na N, w stronę Nowego Targu. Oj płaskie zdecydowanie słabiej nosi, jestem bardzo ostrożny, kręcę każde napotkane noszenie. Osiągam 2PZ i z radością opuszczam ten żabi kraj, kierując się w stronę gór. Nad Bukowiną Tatrzańską nareszcie spotykam glajta, to Malina na swoim Peaku - wykręcamy chmurę w dobrym noszeniu, Marek ma inne plany ode mnie i leci w stronę Białki, ja celuje w Gęsią szyję. Niestety popełniam kolejny błąd skacząc pod rozpadającą się chmurę i muszę uciekać z duszenia w stronę plamy słońca. Moja sytuacja nie jest za wesoła, jestem nisko i szukam już miejsca do lądowania :(. Gdy już wyciągałem nogi z mojego Genie Race'a, wario zaczęło delikatnie pikać ... w słabym zerku dryfowałem w kierunku zbocza, komin stopniowo nabierał mocy i tak z zerka mam teraz 1,7 m/s, yeaah :-D. Znowu jestem w grze - to jest właśnie najpiękniejsze w lataniu !!! Nagrodą dla mnie za cierpliwość był widok pięknie oświetlonych zachodnim słońcem Tatr Bielskich ... bezcenne ;-).
Teraz wiem że mam dolot, postanawiam jednak wyciągnąć 3PZ lecąc w kierunku miejscowości Spiska Bela, gdzie ląduje. Po chwili przyjeżdza po mnie Kuba P. (za co mu serdecznie dziękuje!) i wracamy razem po moje auto .
Przeleciany dystans to 115km trójkąt FAI - plan wykonany, tutaj kilka zdjęć autorstwa Kuby.

pozdrawiam wszystkich
Darek

poniedziałek, 24 maja 2010

Paralotniowe Mistrzostwa Europy, pierwszy oficjalny trening.

Rozpoczęły się 11 Paralotniowe Mistrzostwa Europy rozgrywane w Austrii w miejscowości Abtenau (niedaleko bardziej znanej kibicom skoków narciarskich - Bischofshofen). Po raz pierwszy w historii zawodów rangi mistrzostw kontynentu lub mistrzostw świata można oglądać na żywo w sieci przebieg konkurencji (za pomocą przeglądarki lub lepiej za pomocą programu Google Earth).
Dziś rozgrywana jest konkurencja treningowa - prędkościowa. Zawodnicy już lecą! A wśród nich nasi koledzy teamowi Paweł Faron i Wojtek 'mali' Maliszewski.
14:41 - Pierwsza grupa skoczyła przez dolinę na na punkt zwrotny nr 2 a niej m.in. Yassen Savov, Donini Luca i Renata Kuhnowa. Nasi czekają - to nie jest race to goal, pierwszy na mecie niekoniecznie wygrywa, ale pierwsza grupa dostanie "leading points".
14:47 - Paweł Faron skacze przez dolinę. Nie widać tracka Kaśki i Kuma ... coś chyba z techniką nie tego ten ...
15:00 - Yassen i Luca skaczą z powrotem. Paweł dolatuje to TP2. Mali robi wysokość nisko nad doliną. Noszenia nie są raczej zbyt mocne dzisiaj.
15:08 - Vitaly Szabanow (BUL)  już wylądował - po przeskoku nie udało mu się odzyskać wysokości. mali ma konkretny komin powyżej 4 m/s. Ogarnięcie całego wyścigu z tych kresek kolorowych jest trochę trudne.
15:11 - mali i Łosoś nad środkiem doliny. Donini Luca i Yassen już skaczą razem z nimi po raz kolejny. Paweł leci na TP3.
15:20 - Marina Oleksina na ziemi. mali i Łosoś na TP2, Spike też dolatuje. Mark Hayman na ziemi.
15:35 - Luca ma już ok 3 km przewagi nad Yassenem. Paweł skacze po raz drugi przez dolinę. Łosoś,mali i Spike wracają.
15:43 - Kaśka leci tylko, nie wiedzieć czemu nie widać jej na "zbiorczym" ekranie w GE! Ale w wersji przeglądarkowej jest. Zrobiła już raz TP2 po drugiej stronie doliny, wróciła na TP3 i własnie leci na TP4 (ten sam punkt co TP2).
15:52 mali i Łosoś lecą na TP4, są nad środkiem doliny. Donini Luca i Yassen Savov na mecie.
Nie ma tracków dużej grupy z czołówki m.in. Valiczów, Szwajcarów i Czechów .. no i Kuma. Czyżby to była zagrywka taktyczna? Nie zdradzać za wiele w czasie treningu? Ogólnie, obserwowanie on-line konkurencji, szczególnie takiej jak dzisiejsza z indywidualnym czasem i przy tej ilości zawodników nie daje obrazu sytuacji.
16:17 - Pawel Faron zaparkował gdzieś czy mu się popsuła zabaweczka?
16:21 - Łosoś leci do mety. mali ma jeszcze do zrobienia ostatni punkt Spike podobnie ale kawałek dalej, Kaśka jeszcze musi skoczyć przez dolinę.
16:26 - mali leci do mety. Michał Spike Gierlach leci na ostatni PZ.
18:30 - Ciągle nie ma wyników treningu.


wtorek, 11 maja 2010

Rozgrzewka przed PPO - czyli atak na Grente (IT)

W ramach treningu przed Polish Paragliding Open wybralem sie z kolegami na latanie w okolice Brunico (IT). Na startowisko GRENTE trzeba wyjść pieszo (ok 1,5 h), na domiar złego w pierwszy dzień zgubilismy drogę i w śniegu po pas błądziliśmy jakieś 30 min - niezły hardcore. Warunki jednak były bardzo dobre, co zrekompensowało naszą morderczą wspinaczkę. Mocne kominy, podstawa chmur ok. 3600 m, było trochę turbulentnie, ale moj Notos Carbon spisał sie znakomicie. Tego dnia udaje mi się w 7 h przeleciec trójkat FAI 156 km (197 trójkat płaski), Kuba i Spike przelatuja 138 FAI, z tym że Spike kończy lot rzucając pakę w okolicach 3 pkt zwrotnego ... na szczeście pilot i sprzet cali :). Wyniki tutaj. Na drugi dzien (29.04) warunki już nie są tak łaskawe, mocniejszy wiatr i niskie podstawy chmur uniemożliwiają szybkie latanie, tego dnia przelatuję 167 km trójkat płaski. Trzeciego dnia mimo dobrej pogody nie latamy, ponieważ musimy już wyjeżdzać do Levico na PPO ... a co się tam działo to już inna historia :).

Pozdrawiam wszystkich
Muzyk

Muzyk, Paweł, Gaździna, Łosiu i Żywiec Air Team na podium Polish Open 2010.

Wybuchy wulkanów, chmury pyłu ;-), strugi deszczu, kule gradu, tłumy Ruskich i Francuskich pilotów, włoscy 'znawcy waruna' i czarownicy voodoo, nie dali rady i udało sie rozegrać dwie konkurencje na Polish Paragliding Open. Pierwsza konkurencja z piątek: 40 km Race to Goal w dobrych, mocnych, choć krótko trwających warunkach była nagrodą za cały tydzien czekania w deszczu na pogodę.
Konkurencje wygrał Francuz, Lucas Bernardin na Ozonie ale tuż za nim doleciał nasz kolega teamowy Dariusz 'Muzyk' Chrobak. Latajacy na najnowszym dziecku Gazdy (Notos Carbon) zawanym pieszczotliwie "węglarką". Tuż za Muzykiem, Paweł Faron na protypie Swinga, mi też się udało odrobić strate z początku trasy, pogonić SOL-a i pomimo źle podpietego speeda dolecieć w przyzwoitym czasie (bardziej szczegółowo na moim blogu).
W sobotę (dzień rezerwowy zawodów) pogoda była mniej łaskawa, chmura nad startem była bardziej wybudowana i nawet spadł z niej niewielki grad, organizator zdecydował sie rozegrać konkurencje dopiero po kontakcie z włoskim meteorologiem-pilotem, będącym na dużurze w stacji meteo po drugiej stronie doliny, który zapewnił, że bedzie monitorował na bierząco pogodę i ostrzeże nas jakby miało się zrobić niebezpiecznie. Pierwotna wersja trasy, którą wymusiłem na 'task comitee' (jak jeden z jego 'member-ów'), budziła wiele dyskusji wśród zawodników, również włoski miejscowy "znawca waruna", odradzał tą trasę jako nie do zrobienia w dzisiejszych warunkach. Jak na ironię ta niby trudniejsza wersja była, chyba, do polecenia, a na pewno dała by większa szansę przelecenia wiekszych odleglości przez wiekszość stawki a ta "łatwiejsza" wersja posadziła czołówkę wyścigu na 12 km.
Finalnie:
Żywiec Air Team  - wygrał zawody w klasyfikacji drużynowej.
Dariusz 'Muzyk' Chrobak  - zajął 2 miejsce w klasyfikacji generalnej
Artur 'Łosiu' Łosik - wygrał klasyfikacje klasy serial (skrzydeł seryjnych)
Paweł Faron  - zajął 3 miejsce w klasyfikacji generalnej
Agnieszka 'Gaździna' Schwenk - zajęła 2 miejsce w klasie sport (skrzydeł o certyfikacie bezpieczeństwa do DHV-2) i 2 miejsce w klasyfikacji kobiecej

PS.
Na pohybel wrednym 'niekturym kolegą' owłosionym inaczej, co uprawiaja voodoo!
... i niech im bedzie fstyt!